Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Wszyscy żyją z handlu

     Jak spędzają lato mieszkańcy miast?  To znaczy jak znoszą upały?  Wszędzie asfalt, beton, mało drzew, mało cienia, kurz i upał. Straszne. Na wsi zawsze to łatwiej, można znaleźć cienisty chłodniejszy azyl. U mnie w domu najlepszym miejscem jest po prostu kotłownia, w której latem się nie pali. Jest chłodno, obok piwnica, też chłodno, grubaśne mury nie dopuszczają gorąca. Ostatecznie można też pójść do lasu, pod  drzewami usiąść, nad wodę.  Od razu przyjemniej, czasem wiatr potrząśnie gałęziami i chłodek nas owionie. A w mieście?

     W mieście właśnie rozkopano najbliższy trawnik z alejką brzóz. Alejki już nie ma, brzozy wycięte, na zrytym trawniku zaparkowały ciężkie budowlane maszyny: będzie supermarket. Ósmy supermarket w dwudziestopięciotysięcznym miasteczku. To dopiero miejskie handlary będą miały używanie. Nic, tylko chodzić od jednego do drugiego wyszukując okazji. Oczywiście trzeba mieć na to czas. Ja go nie mam, dlatego kupuję w najbliższym sklepiku osiedlowym i dwóch sklepach innego asortymentu (chemiczne, gospodarstwo domowe), które mam w zasięgu pięciominutowego spaceru. A, jeszcze niewielka hurtownia dresowo-skarpetkowa po przeciwnej stronie ulicy. Prawie wystarczy na opędzenie podstawowych codziennych potrzeb. Mam jeszcze naprzeciwko firmowy sklep piekarni, drogą Żabkę, dwa sklepiki spożywcze, jeden z alkoholem.  Jak rozejrzę się dalej, jest sklep ze sprzętem ogrodniczym i elektryczno-oświetleniowym. No, jeszcze niewielka cukiernia z kawarnią, sklep dla dzieci (zabawki, ubranka, takie tam), a jeszcze jeden spożywczak z dwoma stolikami koło przystanku,  budka z zapiekankami... To by było na tyle. Teraz jestem ciekawa, które z tych sklepików pozostaną i utrzymają się po otwarciu tego nowego budowanego supermarketu. Żabki nie liczę, bo to sieć, a nie prywatna inicjatywa i samodzielny handlowiec. Utrzymuje się tylko ze względu na całodobowy dostęp do alkoholu.

      W tym czymś, co budują, ma być wszystko,  działy spożywcze i gospodarstwo domowe, i chemiczne i ciuchowe, jak w każdym tego typu. Dlatego jestem ciekawa, kto teraz się ostanie w wyniku cenowej konkurencji, o ile taka będzie. Bo chyba będzie. Wiem, że drobni handlowcy protestowali przeciwko sprzedaży działki pod supermarket, ale w końcu przegrali z władzami miasta, które szukały pieniędzy na załatanie dziury w budżecie i działkę sprzedano pod punkt handlowy. Tuż obok jest kompleks medyczny: okulista, optyk, apteka, przychodnia z gabinetami specjalistycznymi, stomatolog. Im chyba nic nie zagraża. Kiedyś liczyłam apteki  - jest ich od groma.  Dosłownie na każdej ulicy, a na dłuższych po dwie i trzy. Jak one się utrzymują, to dla mnie zagadka. A powstają nowe. Niepojęte!

       Dodając do tego sklepy z obuwiem - co najmniej po dwa na każdej ulicy, parę hurtowni i sklepów mięsnych, piekarnie, no i wszechobecne ciuchlandy, wygląda na to, że wszyscy w tym mieście żyją z handlu. Kto więc kupuje? 

środa, 30 lipca 2014, onikra

Polecane wpisy