Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Dzień drugi

    Codziennie pada deszcz. Nie ma to dla mnie większego znaczenia, bo ostatnio niewiele wychodzę.  Dzisiaj na przykład tylko do pracy i z powrotem. Miałam później wyjść coś sprawdzić dla L., ale zrobię to jutro. Dzisiaj miasto zapełniło się dziećmi i młodzieżą szkolną, wolę przeczekać. Przed chwilą znowu zaczęło padać. Spokojnie, bez szaleństwa, tak dla zmycia kurzu.

      Moja zmiana nastawienia w pracy zaczyna przynosić efekty. Może nie takie, jak się spodziewałam, ale... nie spodziewam się tak naprawdę niczego. Chcę tylko mieć spokój i robić, co do mnie należy. Po prostu nikomu już wierzyć nie można, więc nie wdaję się w pseudoprzyjacielskie pogawędki, tym bardziej obmawianie i zwierzanie. Przyszła do mnie B. na prośbę C., która czuje, że coś jest nie tak i ponoć (!) boi się do mnie odezwać, więc wypłakała się na ramieniu B. i poprosiła ją o mediację miedzy nami. No trudno, niech czuje, że coś jest nie tak, a jest tylko to, że nie chce mi się z nią wchodzić w układy przeciwko komuś i walczyć z wiatrakami. C. taka właśnie jest. Sama stwarza sobie wroga i potem usilnie z nim walczy.  A poza tym chaos i bałagan, który udziela się innym.  Jakaś taka nerwowość z niej emanuje. Jestem już tym zmęczona.  No i po ostatniej akcji z dyrektorem już jej nie ufam. 

      Na razie umówiona jestem z B. na czwartek. Będziemy siedzieć, pić kawę, jeść ciacha i gadać. Nie, żadnego ciacha! I tak pozwoliłam sobie ostatnio. Chlera! Całą paczkę trufli zjadłam. Cała moja dotychczasowa walka z nadmiarem kilogramów weźmie w łeb. Muszę być twarda i konsekwentna. Dopóki mam tyle swoich warzyw, jestem nadal na diecie "ogródkowej".  Tak wszystkim mówię, gdy mnie pytają o dietę. "Ogródkowa" - to znaczy jem tylko to, co urosło w moim ogródku. Powiedzmy, prawie tylko to, bo muszę kupić mleko, ewentualnie jogurt,  plantacji kawy też nie mam, a właśnie mi się kończy ;-) Mam jeszcze zamrożonych parę kurczaków, powoli będę wykańczać zapasy, a potem się zobaczy.

      Po kilku miesiącach nieobecności zajrzałam na forum haiku. Napisałam parę komentarzy. Może znowu wróci mi wena twórcza i jakaś aktywność forumowa? Od pewnego czasu nie chciało mi się tam zaglądać. Człowiek potrzebuje oddechu, odpoczynku nawet od całkiem fajnych ludzi.  Chociaż kiedyś było tam fajniej. Nawet jak się spieraliśmy, była w tym jakaś iskra, energia, o coś tam chodziło. Odkąd odeszło paru starych wyjadaczy, a pojawili się nowi zieloni adepci,  czuję się tam bardziej obco.  Nie ma tego podskórnego porozumienia, nadawania na tych samych falach, nie czuje się współgrania emocjonalnego, myślowej kompatybilności jak kiedyś. Może za wiele wymagam...

 

      Aha, dostałam nagrodę jubileuszową :-) 

poniedziałek, 01 września 2014, onikra

Polecane wpisy