Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Ora et labora. Dzień 99

        Jakoś idzie. Mobilizacja w toku. Dzień przepracowany, mieszkanie ogarnięte, kuchenka wyszorowana, pieniądze wydane. Ubyło mi dokładnie 638 zł: czynsz, abonament za telefon, zakupy codzienne i parę rzeczy już na święta. Ale dostałam wiadomość z banku - uznano mi reklamację, to te 1700 zł uratowane :-) Tylko muszę jeszcze sprawdzić na co poszły z karty trzy stówy?! Nie pamiętam :-( 

        I kolejna sprawa - pościel uprałam. Jeszcze firanki, zasłony (może), trochę codziennych fatałaszków. Jutro pisze i wysyłam świąteczne kartki, jeśli zdążę. Przynajmniej kilka, bo i tak na pocztę muszę iść, dostałam awizo. Wiem, co to jest. Prezent od koleżanki :-)

        Dzwoniła L. Wpadnie we środę. Nawet nie wiem, czy uda  nam się spotkać. Ale ma klucze, to sobie przyjdzie. Może zdążę wrócić z pracy na ten moment. Przywiezie mi też prezent, taki okołoświąteczny. 

        Święto dzisiaj i nawet zebrałam się do kościoła. O ile sobie przypominam (a raczej nie przypominam) w ubiegłym roku nie byłam. Ksiądz mówił w kazaniu o umiejętności zatrzymania się w codziennym zabieganiu. Racja! Każdego dnia wygospodarować chwilę na wyciszenie. Wiem, jak bardzo tego potrzebuję i jak dodaje mi energii, chęci do życia. Bez tego się spalam bezużytecznie. Ja sobie robię przerwy, znajduję zajęcia przyjemne, kiedy mogę oderwać się od zadań, które czekają na wykonanie.  Bez tego człowiek by zwariował. No i dlatego coraz więcej chorób psychicznych, ludzi z zaburzeniami. Nie wyrabiają. Czasem nie mogą, czasem nie chcą, bo wydaje im się, że są niezniszczalni, a czasem po prostu nie potrafią. Tych, którzy nie chcą, bo mamona ich zaślepia, ciągle im mało i mało i nigdy im dość, nie żal mi wcale. Tak sobie wybrali. Żal mi tych, którzy nie potrafią. Są jakoś ułomni. Mają wszystko, co potrzebne do życia, pracę, rodzinę, dom, jako tako wszystko się układa, a ciągle zmęczeni, ponieważ nie potrafią wypoczywać. Ani na chwile nie usiądą, nie dadzą odpocząć nogom, rękom, oczom, umysłowi.  Tacy ludzie mnie męczą, bo oni nawet nie potrafią się skupić na rozmowie, tylko myślą, co będą robić za chwilę, zaraz. Z nimi nie można umówić się na kawę, bo zaraz będą szukać zajęcia. 

         Tymczasem na wszystko jest odpowiedni czas. Na pracę, obowiązki, troski, ale i na wypoczynek, radość, rozmowę, filiżankę herbaty. 

         Zimno mi. Temperatura powyżej zera i przestali ogrzewać. No może nie całkiem, ale jakoś zimniej. Śnieg, mokry śnieg dzisiaj wieczorem padał. Akurat gdy wracałam z kościoła. Przy okazji zobaczyłam, bo już ciemno było, tegoroczną iluminację wzdłuż głównej ulicy. Chyba ta sama, co w zeszłym roku. Całkiem świątecznie na ulicach, choinki w sklepowych witrynach, u nas też na parterze już stoi. U mnie w domu świąt jeszcze ani widu, ani słychu. 

poniedziałek, 08 grudnia 2014, onikra

Polecane wpisy