Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Mały i wielki świat. Dzień 191

       Patrzę ja do lodówki: mam jeszcze zamrożoną wątróbkę.  Myślałam, że dawno zjedzona. Biorę po kolei wszystko, co znajdę, bo do świąt muszę uporządkować miejsce na nową dostawę. Jeszcze parę gnatów, parę zup z tego będzie, chyba nawet mielone jest, jedna może porcja,  z wędlin  tylko boczek - kto to zje? Ja nie jem. Ale na jutro na śniadanie mam wątróbkę. 

        Znowu padam z nóg. Bo dzisiaj nie tylko że intensywnie się biegało w pracy, to jeszcze wieczorem dokończyłam druga część internetowego kursu wraz z cząstkowym sprawdzianem wiadomości. Nie jest w sumie bardzo trudny, tylko ze czasochłonny niestety. I tak materiały od razu sobie drukuję i składam do teczki, żeby potem móc do nich wrócić. Ale dzisiaj miałam problem z dostępem. Nie znalazłam polecanych materiałów. Jak ich nie ma w internecie, to skąd mam wziąć? 

        Jutro przyjeżdżają operatorzy nagrywać scenki i narrację do filmu. Powinno wszystko wyjść jednego dnia, nikt się nie będzie bawił w jakieś wielodniowe sesje. To nie film na Oscara;-) Tylko kawę świeżą wezmę, żeby było czym się podnieść ze zmęczenia do samego końca. A przypadkiem dowiaduję się, że jeszcze jakaś narada jutro będzie. Jednak nasze protesty kogoś ruszyły i chce się z nami spotkać. Coś będzie się ustalać, ale nawet nie miałam czasu posłuchać o co chodzi i na czym stanęło. 

       E. wpadła postać w progu, chora, zakatarzona, powiedzieć, że J. ją "napadł" na spotkaniu w bibliotece, ostro skrytykował, za co oberwało mu się od innych zebranych i w ogóle ona twierdzi, że J. zachował się brzydko. Ja wiem, że on nie przebiera w słowach i potrafi ostro ocenić czyjeś wypociny,  bo - na nieszczęście autorów - trochę się na tym zna. Że czasem mógłby powściągnąć język, też prawda, ale taki już jest. Mnie się wydaje, że jemu chodzi o spowodowanie fermentu intelektualnego, ale nie bardzo jest z kim fermentować ;-) No cóż, każdy ma swoje wady, osobiste i unikalne zagrania, nie posądzałabym go o złośliwość, tak jak staram się cierpliwie znosić chwilami egotyczny głód pochwał ze strony E. Nikt nie jest doskonały i trzeba być nawzajem dla siebie wyrozumiałym. 

       E. znowu kombinuje jakieś nieformalne spotkania lokalnych "artystów", z którymi ja nie bardzo mam ochotę się spotykać, bo nie mamy wspólnego języka.  Mnie nie ciągnie do ludzi, bo mam ich nadmiar w pracy, i na spędy towarzyskie nie mam ani siły, ani ochoty. Ona tego nie rozumie. Tak jak nie rozumie, gdy jej mówię, że co tydzień mam wyjazdowe szkolenie. Pyta: po co? No jak to po co? Świat się zmienia, technologie nowe wchodzą, trzeba nadążać, jeśli chce się pracować i nie wypaść z obiegu, ale do niej nie dociera. Myśli, że jak 30 lat temu skończyła szkołę, a potem liznęła trochę studiów, to w dzisiejszych czasach to wystarczy? Tak się nie da. Trudno jej to wytłumaczyć. Są nowe technologie, nowe trendy,  nowe odkrycia,  nowe rozwiązania, nawet nowe metody pracy, komunikacji społecznej, i nawet jeśli nie  mamy zamiaru być ze wszystkim na bieżąco, bo to i niemożliwe, to jednak pewne rzeczy trzeba śledzić, choćby w zakresie swoich zawodowych obowiązków i zainteresowań.  A mam wrażenie, że ona utknęła w jakimś prywatnym miejscu, w przeszłości, z której nie postąpi kroku do przodu. Trochę to wygląda jak kręcenie się w kółko. Może i ja się kręcę, kto wie, ale przynajmniej staram się mieć oczy otwarte na nowe wyzwania, choć nie wiem, jak to się skończy. 

        Można mieć własny, prywatny świat, to potrzebne dla psychiki, ale tak całkiem się zamknąć? Niepodobna!

wtorek, 10 marca 2015, onikra

Polecane wpisy