Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Wybory polityczne i codzienne. Dzień 233

       No i dobrze. Każdy niech robi swoje i odpowiada za siebie. A tutaj nikt nie zagląda i mogę pisać, co mi się podoba. Że jestem niepozbierana, mam bałagan w mieszkaniu, lenistwo mnie opanowało, pracy swojej nie lubię i chciałabym się obudzić w jakimś lepszym, mniej zwariowanym świecie. Kampania wyborcza nabiera rozgłosu i tempa, a mnie to mało obchodzi. Paprotkowa Ogórek zbiera cięgi od internautów, dziennikarzy i feministek, frustraci ogłaszają - anonimowo rzecz jasna - swoje bezapelacyjne poparcie dla JKM, dwie zwalczające się frakcje społeczne wzajemnie oblewają pomyjami Komorowskiego i Dudę, dzisiaj w sieci news o wystąpieniu Kukiza w programie telewizyjnym. Aha, jakaś debata ma być, ale zapomniałam, kiedy. Zresztą, nie mam telewizora, to mnie to nie bardzo obchodzi, chyba że będzie transmisja też w radiu. Na blogach też wpisy o kandydatach, polityce, decyzjach wyborczych. A ja zupełnie nie widzę różnic w programach wyborczych. Inna rzecz, że żadnego dokładnie nie znam. Bo na to trzeba mieć czas, poszukać, przeczytać, przemyśleć. A ja muszę pracować.  Wiem, to żadne usprawiedliwienie. Polityka nigdy mnie nie interesowała. Zostałam zaszczepiona w czasach jedynie słusznej partii i teraz mam alergię na wszelkie partyjniactwo.  A ludzie za łby gotowi się wziąć w obronie swojej racji i swojego kandydata. Hucpa, pieniactwo, warcholstwo. Jak można się pienić o politykę?! Albo o sport?! Nigdy tego nie zrozumiem.  W końcu zapytałam siebie, na kogo mogłabym zagłosować, jeśli w ogóle pójdę na wybory. Chyba na Kukiza. Bo i tak nie wygra, a nie chcę przykładać ręki do dotychczasowego układu i podziału międzypartyjnego. Albo na Brauna. Ma jeszcze mniejsze szanse. Jego program jest tak absurdalnie utopijny (zerknęłam przed chwilą), że wygrana mu nie grozi. Jednak  wole tego Brauna.  Bo taki Tanajno na przykład: co to za zawód - doradca??? Nie mam czasu zastanawiać się nad innymi. U nas prezydent nie ma takiej siły jak w innych systemach prezydenckich.

        Mnie martwi, że opłata za prowadzenie konta w banku wzrosła o trzy złote na miesiąc. To złodziejstwo! I za przelew mi ściągnęli złotówkę, choć miałam mieć darmowe. Okazuje się, że nie wszystkie. Chodziłam wyjaśniać, a przy okazji wzięłam trochę pieniędzy. ostatnio już w ogóle  zabrakło mi gotówki, a nie za wszystko da się płacić kartą. Nie wszędzie. I wstąpiłam od razu do obuwniczego. Kupiłam dwie pary butów: jedne płaskie, jasne, do codziennego biegania po mieście, a drugie szarogranatowe, na obcasie, eleganckie, do moich granatowych i srebrnych spódnic, na uroczyste okazje w pracy. Nie wiem, czy się sprawdzą jak te czarne, które mam obecnie i bez problemu wytrzymuję w nich cały dzień, ale potrzebuje już nowych, bo za dzień dwa okaże się, że nie mam co założyć. Pojutrze mam zebranie z ludźmi z zewnątrz, będzie okazja zobaczyć, jak się sprawdzą.

         Jestem za leniwa na zajmowanie się kuchnią i jedzeniem, więc znowu kupiłam gotowe. Pierogi i paszteciki. Paszteciki miały być do barszczu albo jakiejś innej zupy, ale niczego nie ugotowałam, więc pewnie tradycyjnie jutro pójdą na patelnię i to będzie cały mój obiad. Konieczność przygotowywania jedzenia to jedna z tych kilku rzeczy, dla których po prostu szkoda mi czasu. Z drugiej strony wiem, że to i droższe, i niezdrowe.  No ale czasem tak mam, w żaden sposób nie mogę się zmusić do zrobienia w kuchni czegokolwiek więcej poza zagotowaniem wody na herbatę. A nawet planowałam dzisiaj upiec bułeczki.

         W sklepie chyba powinnam się obrazić, bo ekspedientka zapytała, gdzie jest ta moja koleżanka, z którą często tam przychodziłam. W pierwszej chwili nie skojarzyłam, o kogo chodzi, a ona dodała: "Ta taka ładna". Cholera, myślę sobie, jaką ja mam ładną koleżankę? Aaaa, wiem, chodzi o Hal! Ona ładna?! Dobre sobie. Jest tylko zakonserwowana, a przy tym ekstrawagancko, czasem krzykliwie się ubiera, no i ma włosy na rudo, a  przy tym ostry makijaż. I to znaczy, że ładna? Ludzie! Ostatnio nie chodzimy razem. Mozę kiedyś wpadnie sama, jak będzie jej po drodze. Czy miałam powiedzieć, że nie przychodzi tam, bo zwykle robi zakupy w tańszych sklepach??? Nie, to byłoby nieładnie z mojej strony.

          Wstąpiłam do domu kultury zajrzeć na repertuar, bo internetowy system rezerwacji się zawiesił. Na najbliższy spektakl połowę sali zarezerwował dla swoich gości sam dyrektor. No i szlus. Aplauz zapewniony. Ha! Spotkałam PiKu, jest na stażu, z perspektywą zatrudnienia na kolejne trzy miesiąc jego jego zakończeniu. Czyli jak wyliczył, będzie tam pracował do końca września. Perspektywy marne. Z drugiej strony, sam fakt, że go tam przyjęli, nie jest taki oczywisty, bo on  ie pochodzi stąd, nie jest miejscowy, a w samym mieście znam co najmniej kilkoro ludzi, którzy są na bezrobociu i nadawaliby się nie wiem, czy nie lepiej. No oczywiście wiem, że PiKu ma plecy w osobie żony dyrektora domu kultury, a z kolei JaŻ, który jest pięć razy bardziej inteligenty od niego, ma zbyt niezależny charakter, by zabiegać o czyjekolwiek poparcie. Dlatego PiKu dostał się na staż, a JaŻ nie, chociaż ten drugi ma wiedzę, oczytanie i orientację w sprawach kultury nieporównanie szerszą. No cóż, takie układy. Z niezależnym charakterem to zawsze ma się pod górkę.

wtorek, 21 kwietnia 2015, onikra

Polecane wpisy