Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Małe prowincjonalne niespodziewajki. Dzień 267

       Siadłam i nie wstaję.  Nie chce mi się nic.  Energia wyparowała.  Nawet nie chce mi się dociekać, zastanawiać się, którędy i dlaczego. Ot, bolączki codzienne, nerwy i stres zawodowy, przykrości, rozczarowania, decyzje nie takie, jakby się chciało, mizerne próby zachowania godności, niezależności. Podczas głosowania wstrzymałam się. Nie mogę zaakceptować czegoś, co stoi w sprzeczności z moimi przekonaniami. Piszę o głosowaniu na zebraniu w pracy, nie o wyborach prezydenckich, żeby było jasne;-) Tu, na miejscu, na prowincji rozstrzygają się sprawy codziennej egzystencji zwykłych ludzi. Żaden prezydent elekt nie przyjedzie częstować rano kawą pracowników idących do pracy. Po prostu przychodzimy i robimy swoje, a czasem, nawet częściej niż tylko czasem, spotykamy się z butą i arogancją naszych bezpośrednich przełożonych. Człowiek się boi o pracę i milczy. Kładzie uszy po sobie i zaciska zęby. Robi, co każą, choć wie, że jest wyzyskiwany, traktowany jak śmieć, jak niewolnik.

       Od samego rana czułam się psychicznie źle. A w pracy zrobiło się jeszcze gorzej. Dodatkowe zebranie psuło humory. Jestem kompletnie wykończona ostatnimi dziesięciogodzinnymi dniówkami. A tu jeszcze trzeba zostać dłużej. Na szczęście skończyło się w miarę szybko, ale aż cztery głosowania odbyliśmy. No i w jednym wstrzymałam się. Na tyle mnie tylko stać. GeDa została nominowana do nagrody resortowej.-  O, życzę sukcesu - mówię, bo akurat siedziałyśmy razem. A ona na to: - Szykują mnie na emeryturę, to ochłap na pożegnanie. - Nie wiem, ile ma lat pracy, ale wieku emerytalnego jeszcze nie osiągnęła. Nie wiedziałam.

      Odchodzi też, ale o tym już właściwie wszyscy wiedzą, kierownik. No i pytam z kolei Ma czy będzie startować na jego miejsce, bo uważam, że się nadaje najlepiej. A ona zdecydowanie, że nie. No to kto? Przecież tu nikogo innego z takim doświadczeniem nie ma! Ja nie widzę, ale ja kieruję się przygotowaniem zawodowym, doświadczeniem, a nie koneksjami i układami. Z układów to zapewne niejedna kandydatura się znajdzie. Ciekawe, kto to będzie. Jestem naprawdę ciekawa.

       Koniec picia kawy. Jest mi niedobrze :-( Piję herbatkę z pokrzywy. Naprawdę źle się czuję. Cholera, jutro znowu idę na cały dzień. Mój organizm się buntuje. Aha, zostałam powołana do komisji niszczenia dokumentacji. Nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Myślałam, że jak są dokumenty do niszczenia, to po prostu sekretarka wrzuca do niszczarki i leci. Tymczasem nie, musi być komisja, wszystko zgodnie z procedurą, formalnie, pewnie jakiś protokół nawet trzeba napisać. Oficjalnie będziemy niszczyć w przyszłym tygodniu. Mamy na to dwa dni. No cyrk po prostu.

     

      

poniedziałek, 25 maja 2015, onikra

Polecane wpisy