Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Zmierzch cywilizacji. Dzień 249

       Gdyby człowiek chciał cały czas dbać o swoje bezpieczeństwo, na nic więcej nie miałby czasu. Żyjemy w czasach potencjalnego powszechnego zagrożenia. I sami sobie te zagrożenia stworzyliśmy.  W pakiecie razem z wygodą, czy raczej wygodnictwem, dążeniem do ułatwień, zaawansowaną technologią. Nieistniejące jeszcze kilkadziesiąt lat temu zagrożenia pojawiły się wraz z rozwojem technologii komputerowej. Co z tego, że mam dostęp do konta bankowego poprzez internet, korzystam z możliwości elektronicznych przelewów o każdej porze dnia, nie musząc fatygować się osobiście do banku. Człowiek mechanicznie robi te przelewy, nie zawsze sprawdzając stan konta co do złotówki, bo i czasu na to nie mam. A teraz patrzę: zamiast kwoty, którą wysyłałam, ubyło mi parę złotych więcej. I chyba znowu będę musiała iść do banku wyjaśniać to zniknięcie, bo z samych zapisów na koncie to ja nie bardzo mogę się zorientować, o co chodzi. Wpisuję te SMSkody, sprawdzam zawsze numer konta i adres odbiorcy,a le zawsze coś może umknąć, internetowi włamywacze i złodzieje też rozwijają technologię. Co prawda dawniej też zdarzały się napady na banki i złodzieje nie próżnowali, ale statystycznie rzecz biorąc, napad na bank z bronią w ręku zdarzał się rzadziej niż współcześnie hakerskie włamania i elektroniczne czyszczenie kont klientów. Stopień zagrożenia niepomiernie wzrósł. Chcąc nad tym zapanować i pilnować, trzeba by codziennie sprawdzać konto,  zapisywać co do złotówki i porównywać dzień po dniu, czy coś się nie zmieniło. Tymczasem ja nawet codziennie tam nie zaglądam, bo nie mam ani czasu, ani potrzeby. Stałe opłaty mam raz w miesiącu, zbieram je do kupy w jeden dzień i za jednym zamachem opłacam wszystko. Czasem zdarza się, że coś wyskoczy dodatkowego, jakiś zakup, dodatkowy przelew, wtedy wchodzę w środku miesiąca. No ale przecież nie codziennie. Nie jestem jakimś biznesmenem inwestującym na giełdzie, żeby być całą dobę podłączona do swojego konta.

        Podobnie z wszelkimi loginami i hasłami do nich. Staram się oczywiście tworzyć różne loginy i różne hasła, nie powtarzam tych samych, ale pamięć moja już tego nie mieści.  Dlatego zapisałam sobie większość w osobnym segregatorze na półce, zwłaszcza te rzadziej używane, z których na co dzień nie korzystam. Te na pocztę raczej pamiętam, no i żeby się na blog zalogować też jeszcze pamiętam. Ale z drugiej strony powinnam je co jakiś czas zmieniać. Dla bezpieczeństwa właśnie. Tylko że to oznacza kolejne obciążenie dla pamięci. I jestem już tym zmęczona. Tym ciągłym zmienianiem haseł i loginów, żeby uchronić się od ewentualnego zagrożenia. Gwarancji i tak nie ma, a człowiek żyje w ciągłym napięciu, w ciągłym podejrzeniu, że tu czy tam może mu wyskoczyć jakieś zagrożenie. To bardzo frustrujące i wcale nie pomaga zachować spokój nawet w życiu codziennym, bo już tak się przyzwyczajamy trwać w ciągłej podwyższonej gotowości bojowej, czy choćby obronnej.  Nic dziwnego, że w społeczeństwie rośnie stopień podejrzliwości, agresja, poczucie bezradności, frustracja wreszcie. Kiedyś to wszystko pęknie, bo nie da się żyć w poczuciu ciągłego niebezpieczeństwa grożącego z każdej możliwej i niemożliwej strony.

         Do mieszkania mogą się włamać, na konto mogą się włamać, na pocztę mogą się włamać, tożsamość mogą ukraść, kredytów na twoje nazwisko może ktoś nabrać, a ty będziesz spłacać do końca życia, komornika mogą nasłać, choć nie masz długów. A kiedy tobie trzeba pomocy, albo kiedy dopadnie cię choroba, nawet nie ma do kogo się zwrócić. Do okulisty nawet kolejka na listopad przyszłego roku! Nie mówiąc o poważniejszej chorobie. Wtedy już tylko czekać na śmierć. Tym bardziej, że coraz więcej chorób prowokujemy niezdrową żywnością, naszpikowaną chemią, modyfikowaną genetycznie, powszechnym skażeniem środowiska. To wszystko już tak weszło w nasz organizm, że nie potrafimy normalnie funkcjonować. Idzie się do sklepu i czasami nie ma co kupić, bo wszystko jest sztuczne, napompowane, nasączone, modyfikowane. Nic naturalnego kupić się nie da :-( Nie ma szans na odwrócenie procesu degradacji, odchodzenia od natury, zasklepiamy się w świecie sztucznej cywilizacji, stwarzając dodatkowe zagrożenia dla zdrowia i życia. Giniemy. To początek zmierzchu naszej cywilizacji. Tylko czy po niej powstanie jakaś następna?

       

czwartek, 07 maja 2015, onikra

Polecane wpisy

Komentarze
2015/05/08 23:29:19
Dokładnie. Świat chyli się ku upadkowi :(
-
2015/05/09 17:42:24
Ale widzisz, w takich młodych ludziach jak TY cała nadzieja, że może jakieś wartości jeszcze ocaleją, że ludzkość się opamięta i zacznie myśleć perspektywicznie. Trzeba wierzyć, nawet na przekór, że nie wszystko stracone ;-)