Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Fantastyka finansowa. Dzień 283

        Należę do osób, które często się dziwią. Ludziom, światu, zdarzeniom, decyzjom, sytuacjom. Pewnie to moja wina, ale naprawdę nie potrafię zrozumieć, jak funkcjonuje ten świat. Jak to jest, że wszyscy publicznie głoszą, że chcą aby było lepiej, aby ludziom żyło się lepiej, aby byli szczęśliwsi, a koniec końców i tak wszystko zmierza ku gorszemu? Jak to jest, że wszyscy dążą do sprawiedliwości, a koniec końców i tak prawo stoi po stronie bandyty i oszusta, a uczciwy człowiek musi udowadniać, że nie jest wielbłądem? Jak to jest, że z mównic padają hasła równościowe, a w praktyce pogłębiają się nierówności i dysproporcje? I nigdy nie zrozumiem fenomenu kuriozalnych danych finansowych, jakie tu i tam pojawiają się przy okazji jakichś tam analiz rynku pracy, bezrobocia, biedy, zasiłków. Przeczytałam przed chwilą, że granicą biedy w Polsce jest konieczność utrzymania się jednej osoby za mniej niż 1078 zł netto. Znam mnóstwo osób, które utrzymują się za znacznie mniejszą kwotę. Takich trzeba by było w związku z tym określać chyba nędzarzami? Bo ubodzy to zbyt na wyrost? Przecież większość ludzi w takich miasteczkach i gminach jak moje musi radzić sobie za tyle lub nawet mniej. Oznacza to, że polskie społeczeństwo żyje w totalnym ubóstwie i biedzie. Kto więc to państwo utrzymuje? Jak w ogóle to wszystko działa?

        Inna rzecz, jakiej frustracji można się nabawić, czytając, że w Irlandii próg biedy wynosi poniżej 3997 zł, w Danii 5635, a w Luksemburgu 6977 w przeliczeniu na złotówki. I znowu najdziwniejsze jest to, że większość społeczeństwa nie ma nawet takich zarobków brutto, jak ten próg biedy w Irlandii, nie mówiąc o pozostałych niebotycznych i nieosiągalnych dla przeciętnego Kowalskiego kwotach. Jestem w szoku. I chyba dlatego Bieńkowska twierdziła, że pensja 6 tys. to kpina i idiotyzm, skoro w Luksemburgu prawie 1000 zł więcej oznacza BIEDĘ! Moja koleżanka EBo zarabia nieraz 250 zł miesięcznie. Tak, tak, to nie pomyłka 250 zł MIESIĘCZNIE! Jasne, że w zasadzie na czarno, po prostu wynajmuje się do opieki nad starszymi osobami, bo pracy stałej od lat nie ma. Jak to się ma do tych fantastycznych wyliczeń? Jej życie to nie jest bieda, to nawet nie nędza, więc co??? I jak tu zrozumieć ten ustrój? Nie da się, po prostu się nie da.

środa, 10 czerwca 2015, onikra

Polecane wpisy

Komentarze
2015/06/10 17:35:43
Dzień dobry. Zdziwienie to [chyba] dobra cecha.
-
2015/06/10 18:55:37
Może i tak, jak się w takim dziwnym kraju żyje ;-)