Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Zegar natury. Dzień 302, 303, 304

       To się porobiło. W zasadzie ze starego rytmu czasu pozostało mi jeszcze tylko to tytułowe liczenie dni. Nie wiem, po co, ale tak zaczęłam, tak postanowiłam i tak już pozostanie. Taki kaprys. teraz to mam jeszcze więcej pracy, bo wstaję o piątej rano. To znaczy może nie wstaję, ale budzę się  i nie mogę zasnąć. Potem mam kryzys przedpołudniowy: dziesiąta, jedenasta. I drugi kryzys popołudniowy: piąta, szósta. Bez sensu zupełnie.  Próbuję załapać się na poranny śpiew ptaków, ale mimo to ciężko. Albo one wstają jeszcze wcześniej, albo ja głucha jestem. Wieczorem łatwiej. Przed zmrokiem i w porze zmierzchu słychać różne śpiewy. I tak codziennie. Czasu nawet na słuchanie wiadomości brak. Prawdę mówiąc, nic nie wiem, co się dzieje, o ile się cokolwiek w ogóle istotnego dzieje ;-) Totalnie odpoczywam od zewnętrznego świata, świata polityki, afer, skandali. Mam swoją pracę (tu najwyżej polityka powiatowa wkracza),  swój ogródek,  a w nim swoje chwasty.  Żyć nie umierać! 

        Dla porządku rzeczy zapiszę sobie, co się dzieje w świecie przyrody na moim kawałku. A więc zaczynają kwitnąc najwcześniej wysadzone cukinie. Pisałam, że zbywają mi sadzonki. Już je rozparcelowałam. Okazało się, że teściowa mojego brata chętnie wzięła, bo jej nie wzeszły, a lubi. Łubin kwitnie. Już nawet będzie przekwitał. Ten mój ogródkowy. Koper zaczyna mieć baldaszki. Za to ogórków kompletnie nie ma i nie będzie. Nie tylko u mnie. Rozmawiałam z innymi. Maja podobnie. Jak siadły w ziemi na 10 cm, tak do tej pory są takiej wielkości, w ogóle nie rosną! Pierwszy raz coś takiego się zdarzyło. oczywiście nie mówię tu o ogórkach szklarniowych i w tunelu, tylko na polu. Mam przepis na naturalny oprysk kartofli: woda z orzecha włoskiego. Ciekawe, rzeczywiście wiem, że liście orzecha włoskiego i młode zielone orzechy są trujące, ale nie przyszło mi do głowy zrobić z tego użytek na opryski. Dopiero spróbowałam, zobaczymy, jak wyjdzie. 

       A poza tym niewiele rośnie, bo wciąż nie ma deszczu. Poza trawą, ta to rośnie wszędzie! 

        Dobra, koniec narzekania! Ruszyła sprawa z Ad. No, nareszcie. Rodzinka z Pomorza się odezwała i zaczną coś działać, to znaczy potrzebne są ich dokumenty do skompletowania i ruszenia sprawy spadku z miejsca. Obiecali, ze to zrobią, to znaczy swoją część skompletują.  No bo tylko ich strony brakuje. Ja swoje zrobiłam, zebrałam papiery z dwóch rodzin. Tylko oni zostali. Może jednak da się wreszcie sprawę doprowadzić do końca. Oczywiście potem jeszcze kwestia spłaty kto kogo i w ogóle, ale to dalszy etap. Jak ja nienawidzę takich spraw!

       I. dopomina się o spotkanie, a ja nie mam czasu. Kiedyś nie było telefonów, telewizji,  komputerów, całej tej elektroniki, samochodów i ludzie mieli czas się spotykać, a teraz, ech! Właściwie to wstyd, bo zanikają całkiem między ludzkie relacje. Na porządku dziennym są tylko kontakty handlowe, służbowe, interesy, na inne nie ma czasu. Porąbany ten świat. I ludzie. My wszyscy jesteśmy porąbani. Ojciec wymyślił sobie zwołać na imieniny wszystkie dzieci i wnuki. Co go naleciało? A nic, przyjechaliśmy, prezenty przywieźliśmy, a skończyło się jak zwykle. Każdy gadał o sobie, nikt nie słuchał innych. Ojciec zachrypł ;-) A potem zabrał się i pojechał, a ja sprzątałam i myłam naczynia przez dwie godziny. 

       Chciałabym porozmawiać z A. Nie dzwoni od dawna. 

środa, 01 lipca 2015, onikra

Polecane wpisy

Komentarze
2015/07/01 19:03:03
Życzę miłego pobytu na łonie natury :) Tylko dlaczego 3 dni za jednym zamachem?
-
2015/07/01 21:13:38
Nie słyszałam o opryskach z orzecha. Robisz wywar czy gnojówkę? I jak tym pryskasz?
Z tą suszą to już przesada - wkurza mnie, że wszystko jest tak zależne od pogody.
Także mam sprawę spadkową na tapecie - bardzo nieprzyjemną. Muszę się udać do adwokata i stracić mnóstwo kasy, żeby odzyskać trochę więcej. Na samą myśl, ściska mnie w żołądku - odkładam z tygodnia na tydzień.
-
2015/07/02 17:00:10
Z orzecha robię gnojówkę. dzisiaj poprawiłam mocniejszym odczynem, co widać i czuć ;-) Robię to pierwszy raz, nie wiem, jaka tego skuteczność. Słyszałam o naturalnym sposobie opryskiwania skrzypem, ale nie wiem, jak to się robi, jaka metodą. I na co ma pomagać.

Na odpoczywanie na łonie natury chwilowo nie mam czasu, ale jak będą upały 40 stopni, to chyba nic się robić nie da.