Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Sen szary jak dzień. Dzień 394

       Dobra wiadomość: dzisiaj w drukarni mają być już książki. Zadzwonię jutro umówić się, jak i kiedy odebrać i zapłacić. Nie mam samochodu, ma być 200, to sporo. Brat nie przyjedzie, bo pracuje teraz codziennie prawie do 19. I gnać go 100 km to bez sensu. Muszę poprosić kogoś z samochodem. Kłopot w tym, że tam teraz jakieś rozkopy porobili, remonty, część drogi wyłączona z ruchu, nie orientuję się jak dojechać. Nie mogę kogoś wpakować w jakąś ślepą uliczkę. Jutro będę szukać kierowcy z samochodem w pracy. Ktoś tam mieszka, to wytłumaczy jak dojechać.

        A gardło i chrypa nadal męczą. Nie oszczędzam głosu, za dużo gadam, z dużo biegam, dzisiaj znowu tylko latanie tu i tam, a to podpisy, a to telefony, a to druki jakieś, deklaracje i piorun wie, co jeszcze. Wyszłam rano bez śniadania. Nie zdążyłam. Sama sobie jestem winna, bo za późno wstałam.  Ciężko było się obudzić, miałam jakieś koszmary.

        Główny obraz to las. Szłam do lasu drogą przez pola, a potem przez łąki, mostkiem przez rzeczkę i dalej łąką i wreszcie ścieżką w las. Jak dziwnie działa ludzka podświadomość podczas snu: kompiluje obrazy z ułamków autentycznych pejzaży i topografii miejsc, w których bywaliśmy. A więc droga prowadząca od wsi przez pola to taka, jak ta, która biegnie, czy raczej biegła niegdyś od ostatniej stodoły we wsi, gdzie mieszkam obecnie. Niegdyś, gdyż we śnie nadal była to droga polna, a dziś do połowy jest już asfaltowa. Po drodze we śnie docieram do części, gdzie między innymi znajdował się kawałek przerobiony na ogród warzywny. W rzeczywistości ten ogród mam w zupełnie innej stronie świata, od północy (we śnie od południa), w dodatku jest szerszy i nie ma do niego dojazdu drogą. Dalej szłam na skos miedzy łąkami aż do niewielkiego zagajnika, za którym płynęła rzeczka. Zagajnik był podobny dawno, dawno temu w miejscowości, gdzie spędziłam część dzieciństwa i wczesne lata młodości. Rzeczka też tam była za zagajnikiem, rosły w niej żółte grążele. I tam też za łąkami był las taki, jak we śnie, tylko może mniej dziwny i mniej straszny. Bo w tym lesie mieszkała nawet w całkiem oddalonym od wioski domu jedna z koleżanek z klasy. We śnie las był szary, jakby oszadziały, głuchy. Pamiętam, czułam, że poszłam tam, aby się przed czymś/przed kimś schować. Ale las ten również wydawał się groźny i nieprzyjazny. Nie wiem, przed czym uciekałam. Coś było groźnego w szarym powietrzu, w suchych gałęziach trzeszczących pod nogami. I w końcu z tego lasu wyszłam, bo nie znalazłam w nim ani schronienia, ani uspokojenia.  Znowu łąki, rzeczka, zagajnik, ogród, polna droga...

        Było coś jeszcze, coś niepokojącego, ale nie pamiętam co. Powinnam zapisać sen od razu rano, wtedy pamiętałam więcej, teraz już zapomniałam. Ale nie mogłam, bo i tak ledwo do pracy zdążyłam. Bieganie na czas wcale mi nie pomaga opanować przeziębienia, które łazi w organizmie to tu, to tam. Pilnuję zatok, pilnuję oskrzeli, dlatego najbardziej narażone są gardło i struny głosowe. Rano budzę się z zapuchniętymi oczami. Pięknie to nie wygląda :-(

wtorek, 29 września 2015, onikra

Polecane wpisy

Komentarze
2015/09/29 19:57:59
Rzadko mi się śnią koszmary. Często, a raczej prawie zawsze mam sny realistyczne, z których nie chcę się obudzić. Czasem w niedzielę obudzę się rano, wyjdę do wc, a potem kładę się (specjalnie) i znowu śnię dalej ten sam sen.
Gdyby można było, to chętnie zapadłabym w sen zimowy. Pierwszy krok zrobiłam - już nabrałam tkanki tłuszczowej przed zimą... ;)))
-
2015/09/29 20:33:03
hmmm...to ja też przygotowuje się do snu zimowego, a ostatnio też mi się stale coś śni, a są to sny ...polityczne, więc chyba też mieszczą się w kategorii koszmarnych
-
2015/09/29 20:47:50
nie, no dajcie spokój, kto będzie pracował?? sama zostanę na stanowisku ;-(