Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Spoglądając przez chwilę. Dzień 374

      Myślałam, że mam jutro na później do pracy, a tu niespodzianka: muszę wstać najpóźniej o szóstej. No nie! Na samą myśl czuję się zmęczona. Na szczęście symptomy zbliżającego się jesiennego przeziębienia chyba skutecznie zażegnałam. Byłam pewna, że się nie wywinę, ale znalazłam jakieś przeciwzapalne tabletki, wzięłam dwie dawki, okręcam szyję apaszką, zakładam spodnie zamiast spódnicy i pomogło. Na cały tydzień zapowiadali deszcze i ponurą pogodę, ale też nie bardzo się sprawdza. Owszem pada trochę, ale i słońce przyświeca momentami, całkiem ciepło w dzień się robi. Codziennie sprawdzam pogodę na sobotę, żeby zaplanować pracę na wsi. Co uda się zrobić? Ma przyjechać brat i znowu zajrzymy do niektórych pszczół, ale musi być ciepło. Na razie prognozy są optymistyczne.

       Jestem wyłączona z wydarzeń bieżących, krajowych i światowych. Sprawa imigrantów nabiera rumieńców i atmosfera, przynajmniej na portalach i forach, staje się gorąca, chyba na wysokich szczeblach i w PE również. Ale tu na prowincji, myśląc o tym, jak przetrwać i utrzymać się w pracy, człowiek nie ma nawet zbytnio czasu jakoś się do kwestii ustosunkować. Brak czasu do namysłu. Wchodzisz, zamykasz drzwi za sobą i wpadasz w wir zadań do natychmiastowego wykonania, mając świadomość przy tym, że część z nich jest i tak spóźniona. Trzeba się pilnować, żeby coś nie uleciało, żeby czegoś nie przegapić, nie zapomnieć. Na rozważanie wielkich i ważnych światowych problemów nie ma już czasu, energii i możliwości. Dzisiaj znowu okazało się, że "tylko" ja mogę coś tam zorganizować, zrobić, dopilnować. Kurczę, jaka niezastąpiona jestem! Tylko potem okazuje się, że to inni zgarniają profity. I drugi temat, na który natknęłam się w necie to jakiś mecz, który chyba odbył się wczoraj.  Wszędzie piszą o tym, co zrobił trener, jak uratował wynik, tylko aż trzy różne strony musiałam otwierać, żeby dowiedzieć się podstawowej rzeczy: kto wygrał ;-)

      Ale i bardzo ciekawą relację znalazłam z sesji reklamowej BOHOBOCO - przy okazji po raz pierwszy w życiu widzę tę markę. Ale tegoroczną kolekcję reklamuje 80-letnia modelka, była aktorka Helena Norowicz. Z ciekawości zajrzałam na ich stronę i do sklepiku on-line. Boższszsz, te ceny!  Sukienki powyżej tysiąca, buty tak samo... Toż ja mogę w ciągu miesiąca kilka różnych kreacji kupić w ciuchlandzie po 1 zł sztuka! Mogę cała się ubrać od stóp po szyję za maks 10 zł i jeszcze torebkę dorzucić za 5 zł. Nie powiem, zatrudnienie kobiety starszej, trzeba przyznać bardzo eleganckiej, zadbanej, szczupłej, jest jakąś odmiana na tle młodocianych modelek, ale stroje nie są dla kobiet o przeciętnej budowie z zaokrąglonymi biodrami, to raz. A po drugie, czekam na taka markę i projektantów, którzy zaproponują modę dla kobiet zarabiających poniżej średniej krajowej. Znajdzie się taki? Czy to jednak za trudne?

środa, 09 września 2015, onikra

Polecane wpisy

Komentarze
2015/09/09 21:58:52
Z tymi cenami ciuchów to chyba marzysz!
Jak chcę się ubrać (a nie lubię na ciuchy dużej kasy wydawać), to poluję na allegro aukcje - trafiają się nieraz fajne ciuchy za grosze. I to mówię o dużych rozmiarach, bo tylko w takie wchodzę. W ciuchach jakoś nie chce mi się teraz grzebać (kiedyś grzebałam), bo i w ogóle teraz zakupów nie cierpię.
Też już planuję roboty w sobotę: sadzenie, sadzenie i jeszcze raz sadzenie! Żeby tylko nie lało! :)
-
2015/09/09 22:26:18
A pewnie, że marzę :-D To mogę za darmo ;-)