Opisać świat nie jest łatwo, opisać nonsens - niemożliwe. Lasciate ogni speranza, voi chentrate.
Blog > Komentarze do wpisu
Różności. Dzień 437

      Różności się nazbierały od samego rana. Najpierw oczywiście praca, kilka rozmów potrzebnych, ale nie zawsze przyjemnych, taki brak czasu, że do toalety nie miałam czasu pójść, a mój pęcherz dzisiaj co rusz się przypominał. Zapowiedziana przedwczoraj narada ściągnęła mnie powtórnie do pracy po krótkim odpoczynku i pospiesznym obiedzie. Nikt nie wiedział, ile potrwa, a miałam bilet do teatru na 19:00. Z początku szło szybko, multum informacji na najbliższe dwa tygodnie, w których nastąpi całkowita dezorganizacja normalnego trybu. Co drugi dzień praktycznie znowu będziemy zostawać do późna. Potem wywiązała się dyskusja, bo za rok obchodzimy 50-lecie istnienia i ma być wielka gala, uroczystości. Dyskusja się wywiązała w kwestii... obiadu. Gdzie, o której, dla kogo i za ile. Na razie ustalono termin, że to by było w przyszłym roku w październiku. W sumie wielkie przedsięwzięcie i wymaga logistycznego opanowania. Mnie takie sprawy przerażają. Nie lubię w nich uczestniczyć. Teraz będę musiała jako pracownik. Mam swoją działkę do zrobienia.

      Skończyliśmy całkiem już za ciemna i tylko zdążyłam po drodze do sklepu wstąpić po lody, żurawiny suszone i parówki, żeby coś szybko zjeść. Przebrałam się, ale na wieczorny makijaż nie wystarczyło już czasu. Jak tak popatrzyłam na widzów, którzy przyszli, niektórzy byli odstawieni jak na Sylwestra.  Nie, no przesadzam, ale pewne kreacje pasowałyby chyba bardziej na wesele czy jakąś uroczystość kościelną. Ja aż takiej potrzeby pokazania się przed ludźmi nie odczuwam. Spektakl był długi, trochę komiczny, w przerwie pobiegłam do najbliższego sklepu po butelkę wody mineralnej, bo bardzo grzali w środku. I tak właśnie kulturalnie zakończyłam dzień.

czwartek, 12 listopada 2015, onikra

Polecane wpisy

Komentarze
2015/11/13 00:01:43
Ciekawy zestaw: parówki z żurawiną i lodami! ;)))
-
2015/11/13 07:42:32
Nie, no spoko, nie jadłam tego jednocześnie, parówki były z tą sałatką z zielonych pomidorów, które jakiś czas temu rozbiłam, a lody z żurawinami na deser :-)
-
2015/11/13 18:16:03
ale tempo masz:-)) a co do teatru, to chyba zależy od rodzaju teatru, ja osobiście widziałam osoby w pełnej ( przesadnej gali) na zwykłej sztuce w zwykłym teatrze...a może to ja uznałam, że to zwyczajne było? sama nie wiem , ale "Klimakterium" nie wywołało u mnie potrzeby zakładania suuuuuper kreacji ...
-
2015/11/13 22:11:31
Tak wyszło, nie jest tak przecież zawsze ;-)